Ashtanga Joga

Refleksje na temat przyszłości Ashtanga Jogi

Wiele osób wiąże Ashtanga Yogę z miastem Mysore i rodziną Jois. Śmierć Sharatha Joisa w listopadzie 2024 roku postawiła przyszłość Ashtanga Jogi pod znakiem zapytania. W tej tradycji ogromną wagę przykłada się do relacji guru–śiṣya, czyli uczeń–mistrz, jak również do dyscypliny i wiernego odtwarzania pozycji zapisanych w sekwencjach Ashtangi.

Dla niektórych osób może to być trudne i dlatego Sharath stworzył tzw. Active Series, która łączy pozycje z pierwszej i drugiej serii w uproszczonej formie. Po raz pierwszy zaprezentował ją 8 listopada 2024 roku na Uniwersytecie Wirginii (UVA), a obecnie przekazuje ją jego córka, Shraddha Jois.

Autoryzowani i niezależni nauczyciele

Dla Sharatha było bardzo ważne, żeby osoby uczące Ashtanga Yogi były przez niego autoryzowane i myślę, że ma to sens, bo tworzy poczucie więzi w społeczności związanej ze szkołą w Mysore. Może to być też w pewnym sensie kontrowersyjne, ponieważ przywołuje skojarzenia z religią lub kultem z rytuałami, symbolami i osobą mistrza. Nie ulega wątpliwości, że lista autoryzowanych nauczycieli, jest świetnym sposobem na znalezienie nauczyciela związanego ze szkołą Sharatha, jednocześnie może być też postrzegana jako źródło konfliktów,  bo nie wszyscy długoletni nauczyciele znaleźli się w jego aktualnej wersji.

Taki los spotkał między innymi mojego ukochanego nauczyciela, Rolfa Naujokata, który zmarł 8 lipca 2024 roku, podobnie jak wielu innych wspaniałych nauczycieli z ogromną wiedzą i doświadczeniem. Osoby związane ze starą szkołą Mysore i ich uczniowie, stworzyli jakby odrębną szkołę Ashtanga Yogi.  Charakteryzuje się ona zazwyczaj większą płynnością i tolerancją i luźniejszą relacją miedzy uczniem i nauczycielem. Często osoby praktykujące w tej tradycji nie chcą uczęszczać na zajęcia u autoryzowanych nauczycieli z obawy przed krytyką lub zbyt surową dyscypliną.

Warto też wspomnieć Manju Joisa, syna Pattabhi’ego, który od wielu lat naucza na całym świecie w stylu zarówno tradycyjnym, jak i nieco łagodniejszym. Jego córka, Sathu Jois, również uczy i coraz częściej postrzegana jest jako ważna postać dla przyszłości tradycji Ashtanga Yogi.

Oczywiście trzeba też powiedzieć, że wśród autoryzowanych nauczycieli są tacy, którzy szukają nowych rozwiązań i proponują łagodniejsze podejście. Wielu osobom odpowiada też właśnie dyscyplina i konkretne zasady, których się nie zmienia. Myślę, że to fantastyczne, że istnieje taki wybór.

Ja przez wiele lat byłam pomiędzy tymi dwoma podejściami, nie mogąc do końca zrozumieć, co powinnam wybrać. Myślę, że zawsze bardziej odpowiadał mi styl starszych weteranów Ashtangi, ale czułam, że powinnam zostać autoryzowana według szkoły Sharatha i obowiązującej tradycji. Dlatego jeździłam do Mysore w sumie cztery razy, na kilka miesięcy. Nie zostałam autoryzowana i teraz myślę, że słusznie, i że tak właśnie miało być. Zrozumialam, jak bardzo cenny był dla mnie czas w Mysore, praktyka w gronie ludzi, dla których Ashtanga jest ważna,  przestrzeń stoworzona dla nas przez Sharatha i możliwość brania udziału w spotkaniach, w których dzielił się swoją widzą. Wiele się tam nauczyłam.

 

Moja praktyka dziś

Obecnie myślę, że wolę bardziej osobiste podejście do praktyki i nie chciałabym zamykać się w schematach. Odejście Rolfa i Sharatha oznacza też, przynajmniej na razie, koniec moich podróży do Indii. W sumie zostawia mnie to z praktyką własną, praktyką tylko dla mnie.

Nie szukam nowego nauczyciela, ale czasami jeżdżę na warsztaty prowadzone przez osoby, które praktykują od dawna i mają ogromną wiedzę. Ważne jest dla mnie, żeby byli uprzejmi i pomocni. Dobry nauczyciel potrafi dostrzec potrzeby ucznia, zauważyć jego potencjał i odpowiednio dostosować praktykę.

Nie uważam, żeby Ashtanga była praktyką, którą mogłabym zastąpić czymś innym. To moja ścieżka. Cieszę się jednak, że nie czuję się już związana dogmatami. Mam wrażenie, że moja praktyka pogłębia się każdego dnia i przynosi mi coraz większą radość.

Dodaj komentarz